Ostatecznie dla należycie zorganizowanego umysłu śmierć to tylko początek nowej wielkiej przygody.

 

ssWojciechowski, s. 520 i nast.; por. też C i e n c i a l ą, s. 180—181. 24 Czyżby to miało znaczyć, że Niemcy gwarantują Polsce jej terytorium także od strony wschodniej, a Polska Niemcom od zachodniej? 25 Tak w prywatnym liście Lipskiego do Becka (IHGS); por. Jądrze-j e wieź A, s. 454. W oficjalnym raporcie do MSZ Lipski to pominął — raport ten ogłoszony również w cyt. dziele, s. 454—458. 112 Gdy w kilka lat potem Lipski pisał o tej sprawie, stwierdził, że przyjęcie propozycji niemieckich byłoby równoznaczne z “przyłączeniem się Polski do koalicji tworzonej pod egidą Hitlera". Znakomity historyk angielski (polskiego pochodzenia) Namier mówi, że ze strony niemieckiej było żądanie i była oferta, ale oferta była groźniejsza od żądań, gdyż los, który czekałby Polskę w roli satelity Niemiec hitlerowskich, był z góry przesądzony26. Lipski wyjechał istotnie natychmiast do Warszawy, gdzie przedstawił aktualny stan stosunków polsko-niemieckich w sposób “dosyć pesymistyczny". W ścisłej tajemnicy zwierzył się Szembekowi z ostatniej rozmowy z Ribbentropem i przepowiedział trafnie, że dyskusję o sprawie gdańskiej na razie można będzie odwlec, ale że wcześniej czy później Niemcy do niej powrócą 2T. Cała sprawa pozostała na razie tajemnicą nawet dla najbliższych współpracowników Becka ss, a Lipski miał niewątpliwie powody, by ten właśnie punkt wyłączyć ze swego oficjalnego raportu o dłuższej przecież rozmowie z szefem dyplomacji niemieckiej. Beckowi i Lipskiemu chodziło przede wszystkim o to, by o sprawie tej nie dowiedzieli się akredytowani w Warszawie przedstawiciele innych państw, m.in. ambasador francuski. Ten ostatni, nie wiedząc o niczym, właśnie 25 października wysłał do Paryża swoją propozycję, aby stosunki polsko-francuskie ułożyć w duchu zmniejszenia zobowiązań Francji wobec Polski29. O ile Lipski w ścisłym sekrecie zwierzył się Szembekowi, o tyle nie mamy śladu, by sam Beck przekazał to do wiadomości swemu zastępcy. Najprawdopodobniej chciał, by o tej sprawie nie wiedział w ogóle nikt poza nim samym i Lipskim. Toteż na naradzie zwołanej w dniu 4 listopada, z udziałem najwyższych funkcjonariuszy polskiego MSZ, Beck omawiał sprawy czechosłowackie i kar-patoruskie po arbitrażu wiedeńskim, ale ani słowem nie wspomniał o nowym elemencie w stosunkach z Niemcami. Zaznaczył jedynie, że mogą niepokoić ewentualne działania niemieckie na Za- 28 J. Lipski, cyt. dz., s. 23; Namier, cyt. dz., s. 41. » S z e m b e k, s. 334—355 (29 X). 28 Niemniej w jakiś niewyjaśniony sposób dowiedziała się o tym prasa angielska (zob. P. Starzeński, cyt. dz., s. 168). 29 O tym będzie mowa dalej, s. 124 i nast. 8 Europ.... karpaciu, jeśli łączą się z jakimiś “szatańskimi planami" w stosunku do Ukrainy. Nie wyrażał jednak pesymizmu 30. Prywatny list od Lipskiego oraz rozmowa z nim były podstawą instrukcji, którą Beck kazał przesłać do Berlina 31 października M. Instrukcja ta, będąca odpowiedzią na ofertę Ribbentropa z 24 października, proponowała, by układ polsko-niemiecki z r. 1934 został “rozszerzony w czasie i formie" oraz by zostało przeprowadzone “takie wyjaśnienie sprawy Wolnego Miasta Gdańska, które by zapobiegało na przyszłość nieustannym trudnościom natury technicznej i psychologicznej, jakie z tarć na tym terenie wynikają" 32 — a to drogą dwustronnych rozmów polsko-niemieckich, z pominięciem Ligi Narodów. Beck silnie podkreślił znaczenie dla Polski dostępu do morza i zaznaczył, że Gdynia już przestaje Polsce wystarczać, wobec czego potrzebny jest jej także Gdańsk, pod warunkiem, że należy do polskiego obszaru celnego. Polska proponuje więc zastąpienie zależności Gdańska od Ligi Narodów przez ...bilateralny układ polsko-niemiecki, gwarantujący egzystencją Wolnego Miasta tak, ażeby swoboda życia narodowego i kulturalnego jego niemieckiej większości była zapewniona, a wszystkie istniejące uprawnienia Polski gwarantowane. Wystąpił też w instrukcji nowy akcent, dotąd po r. 1934 w kontaktach polsko-niemieckich nie spotykany: Rząd Polski musi stwierdzić, że każde inne rozwiązanie, a w szczególności tendencja do włączenia Wolnego Miasta do Rzeszy, musiałaby w sposób nieunikniony doprowadzić do konfliktu, który wyraziłby się nie tylko w trudnościach lokalnych, ale postawił w zawieszeniu możność całokształtu porozumienia polsko-niemieckiego. Na końcu Beck wyrażał gotowość poprowadzenia osobiście rozmów na temat całokształtu stosunków polsko-niemieckich. Minister polecał jednak Lipskiemu, by ten najpierw przedstawił w Aus-wartiges Amt powyższy punkt widzenia w celu stworzenia jasnej podstawy do rozmów, “aby ewentualny kontakt nie skończył się niebezpiecznym dla przyszłości zerwaniem" **. 30 Szemtaek, s. 339—343. ,,W obecnych warunkach niebezpieczeństwo z tej strony nie może się zwiększyć" — zakończył Beck. 31 W KD, s. 147, przyp. 36 nieściśle stwierdzono, że pełny tekst instrukcji ogłoszono w przekładzie w PBK, dokum. 45; w istocie jest to tekst skrócony; pełny ogłasza Jęarzejewicz A, s. 458. 32 Według oryginału polskiego przechowywanego w IHGS. 33 Jw. Pomija ten ważny szczegół w cyt. książce Cienciala, mówiąc na s. 182 o tej instrukcji Becka. 114 Dotąd takich słów w stosunku do Niemiec nie bywało. Beck zaczynał powoli — i niestety o wiele za późno — pojmować sytuację, rozumieć, jakie są intencje hitlerowców wobec Polski. Spodziewając się, że Niemcy ustąpią wobec zdecydowanego stanowiska polskiego i że wobec tego incydent pozostanie bez następstw, Beck postanowił zachować całą sprawę w ścisłej tajemnicy, nie zawiadamiając na razie najwyższych czynników państwowych w Polsce o ewentualności zmiany polityki niemieckiej. Gdyby naiwna przecież nadzieja, że Niemcy ustąpią, spełniła się, wtedy nikt nie śmiałby powątpiewać o słuszności linii politycznej Becka. Było to tylko tzw. wish-ful thinking... Również Ribbentrop na razie zachował sprawę w tajemnicy, nawet wobec Mussoliniego i Ciana, którym podczas swej rzymskiej wizyty w cztery dni po rozmowie z Lipskim o niczym nie wspomniał, a nawet wyrażał się przychylnie o Polsce: W stosunku do Polski Rzesza zamierza nadal rozwijać politykę przyjaźni, zdając sobie sprawę z życiowych konieczności Polski, a przede wszystkim z tego, czym jest dla niej dostęp do morza — zanotował słowa gościa Ciano 34. Subtelniejsza analiza mogłaby jednak właśnie w takim ujęciu dopatrzyć się aluzji do tego, że w Berlinie myśli się o morskich sprawach Polski